Pomóż swoim Rodakom na Kresach Wschodnich i przekaż nam 1%!

25 lat działalności

Jubileusz Stowarzyszenia „Kresy”
Srebro nam dzisiaj w oczach się odbija
Bo Jubileusz Kresów obchodzimy
Gdy pamięć dawnej Polski nie przemija
To przed tym faktem czoła dziś chylimy
Wiemy historia ciężko nas zraniła
Nie uwzględniając naszych polskich racji
I inną Polskę z wojny wyłoniła
W dodatku mówiąc coś o demokracji
O sojusznikach i zdradach nie powiem
By nie pogłębiać wojennej rozpaczy
Lecz uświadamiam każdej trzeźwej głowie
Co dobry układ przy złej woli znaczy
Kłaniam się ludziom którzy tam zostali
By swej ojczystej ziemi nie opuścić
I na tej ziemi z uporem wciąż trwali
Obcych zwyczajów nie chcąc w dom swój wpuścić
A u nas była rozpaczliwa trwoga
Że nie możemy swoich ludzi wspierać
Bo do nich była wciąż zamknięta droga
I drzwi najbliższych nie wolno otwierać
Więc kiedy tylko możliwe się stało
Przekroczyć twardą granicę niemocy
Wiele Towarzystw natychmiast powstało
By blask przynosić po tak ciemniej nocy
Jednym wśród pierwszych były nasze Kresy
Które Pan Karol do życia powołał
I poprzez trudne tamtejsze okresy
Wielu Polakom pomoc ofiarował
Dziś moje serce dziękczynnie się budzi
Do tych co wówczas przy Karolu trwali
I choć przy życiu nie ma kilku ludzi
Chcę byśmy pamięć o nich zachowali
Bo nie byłoby dzisiejszej fanfary
Gdyby ćwierć wieku Oni nie działali
Nie ponosili wszelakiej ofiary
I dróg przyjaźni na Wschód nie deptali
Tam pozostały pamiątki przeszłości
Zazwyczaj polskiej bo taka jest prawda
To myśmy dzisiaj powinni tam gościć
I tam powinna być polska biesiada
Na Kresach wtedy najlepsi zostali
Co ziem ojczystych utracić nie chcieli
Ci co charakter mieli jak ze stali
I swoją przyszłość w swym miejscu widzieli
Oni tam mają życie najtrudniejsze
Do Nich pomocne dłonie wyciągamy
Bo Ich dla Polski bogactwo niemniejsze
I w Ich pamięci ciągle sercem trwamy
Życzliwość wielką chcemy Im okazać
I być Im matką pod macochy pieczą
I żal ogromny w sercach Ich wymazać
Niech nasze myśli ciągle do Nich lecą
Ja idę teraz zwiedzać dawną Polskę
Którą Kresami ciągle nazywamy
Ona stanowi bezcenną pamiątkę
Przy Jej zwyczajach przecież ciągle trwamy
Dusza mi cierpnie i serce omdlewa
Gdy uświadamiam co nam odpisano
I łza rozpaczy z oczu się wylewa
Gdy rozpatruję to co nam zabrano
Lwów to jest tęcza tragicznych rozmyślań
I nigdy mądrość tego nie pomieści
Gdzie się znajduje ostateczna przystań
Która utuli rozmiar mej boleści
Nagle mi świsnął wiatr ze wschodniej strony
Zaraz go pytam o nasze pomniki
I o majątek przez nas utracony
Ale wiatr tylko serwuje uniki
Żółkiew to miasto które opłakuję
Zaraz po Lwowie bo to wielka strata
Tu się polskości cała treść znajduje
Choć ją dopadła prawda tak kosmata
Dokąd mam lecieć i co chcę zobaczyć
Wszystko mi w głowie mieszają zwidzenia
Chciałabym serce myślą okulbaczyć
Aby spełniło me skryte marzenia
Czy do przystani Ojczyzna dolecę
Kiedy otworzę horoskop mych marzeń
Czy wzniosłe myśli w moim ego wzniecę
I wtedy dotrę do przyszłości zdarzeń
Wiatr mnie unosi pod wysokim niebem
I widzę zamki oraz fortalicje
Piękne świątynie które błyszczą srebrem
Klasztory będące wzorem za granicę
Olesko Podhorce Złoczów Stare Sioło
Jakież to bliskie jest obecnych granic
Wszystko to z góry oglądam wokoło
Bo te wartości zabrano nam za nic
Łuck swoją basztą oraz wieżą ostrą
Z północnej strony w oczy mi zagląda
Zaprasza aby lecieć doń na prosto
I stan obecny dzisiaj pooglądać
Krzemieniec to jest perła moich marzeń
Bo to jest miasto pokroju wielkiego
Tyle tu było historycznych zdarzeń
Muza poezji była Słowackiego
Tęskno mi za tym co było nam bliskie
A złość nie daje cieszyć się wędrówką
Może powrócę w sfery całkiem niskie
Lecz jak się wykpić kłamliwą wymówką
Jeszcze polecę nad Zbaraż i Chocim
I do Kamieńca Podolskiego zajrzę
By Sienkiewicza hołdu oddać krocie
I starej twierdzy w nowe spojrzeć twarze
Zbożowym łanem szumi Ukraina
Mówi że nigdy głodu nie dopuści
Przed współczesnością dzisiaj się ugina
A polską przeszłość także pragnie uczcić
Myśl mi ucieka aż do Kołomyi
Gdzie Towarzystwo „Pokuta” wciąż działa
Tam się nie znudzisz ani jednej chwili
Bo tam huculska sztuka jest wspaniała
Jest polska szkoła Vincenza imieniem
I polski cmentarz na którego bramie
Orzeł z Koroną wstrząsa mym sumieniem
Bo straż swą pełni na huculskiej ramie
Widzę porohy skały wystające
Wychodzą z Dniepru na wyspie Chortyca
Jak szarże wojska na polach stojące
Wszystko dzikością oczy me zachwyca
Więc zaraz mi się przeszłość przypomina
Konfederacje Barska Targowicka
I Dzikie Pola przez które stadnina
Na wojnę ciągnie i obrożę ściska
Nie wiem czy piękno ziem tych mam opiewać
Czy kontemplować dzisiejsze widoki
Czy hymn pochwalny przeszłości zaśpiewać
Czy gniew obudzić no i łez potoki
A liść co przywiał z okolic Wołynia
Krwawym odcieniem w oczy mi zaziera
Bo tam wybuchła okropności skrzynia
O której hańbie trudno się nie spierać
Zmęczona szumi wierzba rosochata
O wiosce która kiedyś tu istniała
I nie została ani jedna chata
Tylko kapliczka ledwo się ostała
Zaś młody człowiek mówi mi z przekąsem
Że nie rozumie moich łez i płaczów
Bo jego dziadek co już jest pod wąsem
Nigdy nie wspomni tych okropnych czasów
Nie wiem o dziadku po której był stronie
I co mu każe nie otwierać serca
I z czyich racji może klaskał w dłonie
I kim był wówczas sąsiedni morderca
Ktoś opowiada co tam doświadczyli
Gdy pozostali w rodzinnej zagrodzie
O bliskich ludziach do których tęsknili
O łzawym chlebie a często i chłodzie
A ja rozmyślam aż do bólu głowy
O dziejach naszych i dziejach narodów
O tym że nie ma tych zdarzeń perłowych
Co dają szczęście i obfitość płodów
Nagle coś słyszę nie wiem z której strony
Coś co mi serce do bólu przewierca
A to są głosy ludzi wypędzonych
Z Kresów w świat cały jak czynił morderca
Skoro historia otworzyła inne
Realia które dobra nam zabrały
Do tamtych krajów ślę prośby usilne
Aby spuściznę polską ocalały
By grody zamki i piękne pałace
Nie oddawali czasu wyniszczeniom
I by dzisiejsze nie zdobili place
Pomnikiem który uwłacza zdarzeniom
Jak opłakiwać stracone wartości
Które niszczeją często przez niedbałość
I jak odnaleźć bielejące kości
Które powinny mieć szczęśliwą starość
Jak się z tym wszystkim roztropnie pogodzić
Jak nowym czasom dać nowe spojrzenie
Jak naszą krzywdę z bólu oswobodzić
Gdy ciągle widzę wielkie polskie cienie
Z tym rozmyślaniem znużona do głębi
Wracam do sali gdzie trwa uroczystość
Wszystkim obecnym w głowach się już kłębi
Jaka też będzie dalsza rzeczywistość
O pracy „Kresów” wiele tu mówiono
Zasług Ich nigdy nie można przecenić
I coraz bardziej poszerza się grono
Tych którzy pragną los Polaków zmienić
Wzmocnić Ich dumę że są Polakami
Ojczyznę zbliżyć i język dopieszczać
Mocno podkreślać że są ciągle z nami
I polską godność po świecie obwieszczać
I jeszcze tylko pragnę podziękować
Wszystkim co w Kresach usilnie działają
Tym co stworzyli z serca się radować
Niech losy nasze wciąż przy Kresach trwają
Panie Karolu do Pana się zwracam
Ten Jubileusz jest Pana zasługą
Pana mozolna uporczywa praca
Była dla Kresów najlepszą usługą
Więc niech w poważnych zasłużonych latach
Szacunek ludzki Panu w pas się kłania
Życzliwość następców niech będzie skrzydlata
Z oczu Ich dobroć niechaj się wyłania
Wiersz napisany z okazji Jubileuszu 25-lecia
Działalności Stowarzyszenia Pomocy Polakom
Na Wschodzie „Kresy” i wygłoszony na Sympozjum
W Domu Polonii w Krakowie w dniu 09.10.2021
Danuta Mucharska
Kraków 09.10.2021

 

 

Strona została poświęcona przypomnieniu działań jakie podejmowaliśmy w ciągu 25 lat naszej działaności.

Na początku chcielibyśmy zaprezentować Państwu listy, które otrzymaliśmy w ciągu naszej działalności od Rodaków ze Wschodu

1. List z 15 listopada 2002

Dobry mój Panie Karolu! Kochana Pani Krystyno!

Jesteście dla mnie starszą siostrą. Kocham Was bardzo jak kwiaty swe słońce, dające życie i szczęście. Jesteście dla drożsi niż klejnoty i złoto! Żyjcie 100 lat! Gorąco proszę Boga o potrzebne łaski dla Was! Wszystkie smutki, bóle i choroby do kącika schowajcie – o mnie, proszę Was bardzo, choć troszeczkę pamiętajcie. Wdzięczna, życzliwa Jadwiga.

Pozdrawiam wszystkich darczyńców, życzę wszystkiego najlepszego, błogosławieństwa Bożego i opieki Matki Bożej Ostrobramskiej.

15 listopada 2002 roku.

Potrzebny sprzęt muzyczny, żywność, ubranie i wszystko co potraficie zebrać. Prosić bardzo ciężko, lżej dawać. Coś choruję, kaszel, ale pracować trzeba, dużo pracy, czekamy św. Mikołaja – 28 dzieci. Jak zawsze puka mój dobry Mikołaj – Karol 6 grudnia. To cud!

2. List z 2003 r.

„Kochani!

Bardzo przepraszam, że tak długo milczałam. Zaczynałam dużo razy, gdzieś traciłam listy, znowu… Codzienne problemy, bardzo szkoda tych dzieci. Dzwoniła Helenka i antek, prosili w szkole katechetkę, aby nasz telefon zabrała. Płaczą, proszą o pomoc, a ja nie mogę nic zrobić.  Nie wiem kogo prosić o pomoc, radę. Jest 16 800 dzieci, które nie uczęszczają do szkoły, chodzą głodni, kradną – i nikt ich nie zabiera do internatu, a tych dobrych zabrano… Uczniowie naszej szkoły są Wam wdzięczni za wszystko. Komputer nie działa, coś trzeba zmienić, chyba w drodze uszkodzono. I nie ma myszki. Ale to nie jest ważne! Ważna jest pamięć o nas, troskliwa Wasza pomoc, opieka nad nami, a żyć można i bez komputera. Stan mojego zdrowia nie pozwala być przy komputerze. Radosnym było spotkanie z Wami. W sercu zawsze pozostaje tęsknotka, żal za tymi razem spędzonymi cudownymi chwilami. Ja bardzo czekam na Was. Kocham! A w maju prosimy, żebyście przyjechali z kolegami na tydzień. Już będą jagody, mleko, sery, jajka i czyste powietrze. A w szkole dużo miejsca na nocleg. Weselej nam będzie. Pani Józefa czeka na spotkanie z Wami. Pani Krystyno! Bardzo Was zapraszamy, nie pamiętajcie złego, prosimy o przebaczenie. Tak długo nie pisałam, miałam dużo Krzyży. Całym sercem dziękujemy Wami i Panu Karolowi, wszystkim Darczyńcom. Czekamy na Was. Kochamy Was i Polskę! Bóg zapłać za pamięć i pomoc, za opiekę nad nami, za każdy Wasz przyjazd. Serdecznie dziękujemy i zawsze czekamy na Was!

Życzliwa Jadwiga i wdzięczni uczniowie naszej szkoły.

2003, marzec 25″

3. Listy z Litwy 2004

Kochana Pani Krystyno i Panie Karolu!

Serdecznie dziękują wszystkie dzieci naszej szkoły za dobrą wiadomość: oczekujemy bardzo waszego przyjazdu. Bardzo życzymy dobrego zdrowia. Od bólu głowy trzeba jeść orzechy włoskie, bo one mają skład mózgu, pić herbatę z jednym listkiem orzechowym, przykładać listek kapusty na chore miejsce i tak robić kompres. Ja Wam nazbierałam takich listków, chociaż mój orzech jeszcze mały, tylko trzeci rok. Widziałam u Was tak dużo drzew, nawet u sióstr Albertynek w Krakowie. Proszę tak zrobić jak ja radzę. Bardzo dobry lek – orzech włoski.

Ja życzę Wam dobrego zdrowia, udanej podróży, pomysłów.

…. Słuchał mamy, nas. A było nas 6 dzieci. Teraz gniewają się, że ojciec często błądził w życiu, był 2 razy żonaty (na innych), a gdy zachorował wrócił do mamy, do ślubnej żony, bo jest słaby, potrzebuje opieki, pomocy, leków. Takie jest życie, trzeba przebaczać, pomagać, cierpliwie znosić bóle i ziemskie krzyżyki. Wiem, że i pani Krystyna ma mamę, swoje problemy. Będziemy czekać (na) Was. Prosimy o środki czystości, cukier, żywność, bajki dla dzieci, ubranie, sukieneczki dla dziewczynek. Tak wesoło chociaż kilka cudownych chwil spędzić z Wami. Serce bije częściej, radośniej i ciekawiej jest żyć, śmielej, bo odczuwam Waszą troskliwą opiekę, pomoc, dobre rady. Ja nawet mogę Was prosić o pomoc, piszę swoje problemy, a Wy cierpliwie (je) wypełniacie. Bóg zapłać Wam za wszystko. Proszę wybaczyć za błędy, wszystko co złe. Ja bardzo kocham Was i zawsze o Was pamiętam, czekam. Przepraszamy serdecznie za kłopoty, które sprawiliśmy Wam. A tymczasem jeszcze raz serdecznie dziękujemy za Waszą dobroć, pomoc, życzliwość i złote serca! Niech Wam Bóg zapłaci i niech Wam zdrowie służy, abyście żyli jak najdłużej. Niech Wam zawsze Bóg dopomaga i łask da wiele byście mogli długo pomagać Polakom Wileńszczyzny.

Z szacunkiem do Was życzliwa Jadwiga i wdzięczni uczniowie polskiej szkoły w Senasalisie.

 

Czekamy (na) Was bardzo! Jest zimno teraz, ale w marcu będzie ciepło.

 

Kochanemu Panu Karolowi życzę dużo, dużo zdrowia, radości i szczęścia.

4. Listy z Litwy

Kochana Pani Krystyno! Szanowny Panie Karolu!

Od 1 września dzieci z rodziny już w szkole. Wesołe, zadowolone, tylko mnie jest bardzo trudno, trzeba je nakarmić, umyć, odzież, obuwie i dać im miłość, macierzyńską i ojcowską. Dzieci mówią, że Pan Karol był latem, dużo im pomógł, ale dlaczego do nas nikt nie przyjechał? Możliwie coś złego było z naszej strony? Proszę nam wybaczyć, przepraszamy najserdeczniej i bardzo prosimy być naszymi opiekunami, bo zginiemy. Bardzo rodzina … , Antek oczekuje waszej pomocy, oczekujemy nawet dobrej rady. Smutno bez Was… Na 1 września nie było nikogo. Tak ciężko bez Was. I Pan Grzegorz ma inne sprawy i obowiązki, często bywa w Europie, w innych miejscach objawień Maryjnych. Każdy ma swoje biedy, problemy, a jak tak oczekuję Waszej pomocy. Czekają na Was dzieciaki. Pani Józefa. Może chociaż św. Mikołaj zawita do nas? Zapytujemy o Wasze zdrowie, o plany i mamy nadzieję, że spotkamy się. Czekamy Waszych listów, przyjazdu, pomocy, chociaż malutkiej, dla dzieci – sierotek z rodziny …………………

5. Listy z Litwy

Kochanemu Panu Karolowi i wszystkim członkom „Kresów”, wszystkim Dobroczyńcom z Krakowa bardzo serdecznie dziękujemy!

Szczere, serdeczne słowa uznania, pięknych, słonecznych, pogodnych i dobrych dni w życiu, ogromne bóg zapłać życzymy panu Karolowi i Pani Krystynie. Dzięki Waszej pomocy, ofiarności i cierpliwości, ta radość i to szczęście panuje w serduszkach naszych dzieci w chwili waszego przyjazdu, w czasie oczekiwania na miłe spotkania z Wami. Teraz bardzo potrzebna kserokopiarka, ta mysz do komputera, atrament, bo tego nie było, może do Sabiny 2 zaniesiono, ale nie pytamy, bo powiedziała, że wszystko to jej należy. Ja nie chcę psuć humoru, lepiej milczę. Ona umie mrugnąć chłopom, a oni gotowi wszystko jej oddać. Możliwe, coś do sióstr Albertynek przyniesiecie, a przy okazji dzieci będą mieć na pamiątkę, spotkają się z Wami. Pani Krystyna na Woronicza 10 chyba zadzwoni, a tam powiedzą, kiedy my będziemy u nich, bo Pan Grzegorz nie pozwoli mnie szukać Was, a spotkać się bardzo bym chciała. Życzę dobrego zdrowia, pomocy Boskiej. Wiem z listu Waszego o wielkiej pracy, która Was czeka. Nie wiem czy otrzymacie ten list. Pisałam Wam wcześniej, nie ma odpowiedzi, ale wiem, że dużo spraw różnych macie na głowie, a więc czekam spotkania z Wami, jak pisano w liście. Potrzebne przybory szkolne, coś ciekawego dla 1 klasy, będzie ich 7, w 0 – też 7, w całej szkole 30. Czekam spotkania z Wami. Kocham Wam! Dziękuję Wam serdecznie!

6. Listy z Litwy

Kochani!

Dla rodziny …. potrzebna chociaż mała pralka, w szkole jest Wasza, ale im (dla nich) im też potrzebna. Może oddać im tę, którą przywieziono do szkoły, ale i dla Pani Józefy i dla szkoły, ona bardzo potrzebna. Nie wiem – co prosić! I odzież i obuwie i produkty – wszystko jest potrzebne. Kochana Pani Krystyno! Sabina będzie rodzić w październiku 4 dziecko. Teraz ma młodego faceta, chłopak. Teraz i jej pomagam, bo 3 dzieci chodzi do naszej szkoły. Zaczęłam wczoraj, ale teraz w szkole remont ubikacji, w ciągu 2 tygodni będzie ładniej, bo wszystko było zgniłe, stare, wyprosiłam u Mera pieniądze na ten remont. Piszę i modlę się o Wasze zdrowie, o przyjazd, o pomoc. Nie ma w szkole takich pracowitych nauczycieli, a chciałabym mieć! Jedna starsza Pani Monika pracuje czasowo w 0 (zerowej) klasie i Pani Józefa pomagają, a te dwoje młodych nic nie warte! Tylko kawa i spotkania, myślą o kochaniu. Ja się nie dziwię, młodzi, ale  i ja byłam młoda, ale chciałam tak pracować, aby dzieciom było ciekawie, starałam się uczyć bycia dobrym, zachęcałam do nauki, do pracy, do pieśni i tańca.

CD.

Teraz jestem stara, a młodzi tego też nie robią. A więc znowu staram się śpiewać, tańczyć, od bólu płakać i skakać. Kochana moja siostrzyczko! Pani moja najlepsza, Pani Krystyno! Proszę mi wybaczyć, ale teraz proszę:

  1. Potrzebny telewizor, chociaż mały i wideo, bo są kasety z bajkami, a dlatego leżą. I dzieci z internatu przywiozły. 15 kaset, ale tylko leża bez korzyści.
  2. Dla kuchni potrzebne garnki, ale 2 mniejsze i 2 większe, bo chcę oddać rodzinie (…).
  3. Z Polski na Litwę przywożą takie plastikowe podstawki pod kwiatki, tz takie pod wazoniki, gdzie wstawia się kwat. Mówią, że je produkują w Polsce, ja kupiłam kilka, ale wazonów jest dużo.
  4. U Was był festyn piosenek. Możliwe są dziecinne piosenki? Ja włączę i nauczę nasze dzieci, bo chcę zaciekawić je, rozweselić, bywają w szkole o 7 do 17. Całe 10 godzin, niemożliwym czytać, pisać i rachować. Trzeba śpiewać, tańczyć, jeść. A więc proszę bardzo o ładne piosenki dla małych dzieci. Wiem, trudno Wam, ale bez Was moje życie niemożliwe.

 

7. Listy z Litwy

Kochani Przyjaciele!

Zapytujemy o Wasz powrót do Krakowa, czy szczęśliwie dojechaliście? Serdecznie dziękujemy za miłe, cudowne spotkanie, za prezenty, troskliwą opiekę o nas. Bóg zapłać! Składamy Wam najserdeczniejszy bukiet życzeń. Niech dobry Bóg wspiera Was w pracy codziennej, a wielorakie obowiązki nie gaszą uśmiechu na Waszych twarzach. Zawsze czekamy na Was, w każdej chwili. Teraz często bywa sprawdzian, wywiad, policja. To związane jest ze sprawą rodziny … Chyba już za krótki czas dzieci znowu będą w szkole? Paczki na nich czekają, a w skarbonkach Wasze ofiary. Bóg zapłać! Niech wiara zagości, niech miłość zagości w nas! Byłam 2 razy w Internacie, płaczą, proszą się do szkoły, a co ja mam zrobić, jestem niczym, to tak starosta surowo ich męczy. Teraz zrobiliśmy remont, czysto, ciepło, w szkole 3-4 razy otrzymują posiłek, spokojnie. Jest 17 tys. Dzieci, które wcale nie uczęszczają do szkoły. A nasi zawsze jak dzwoneczki, jak kwiatuszki, ptaszęta kochane – w szkole nawet w silny mróz! Aniołeczki złote! Tak kochamy je. Antek – cudowny, wdzięczny, upadł na kolana i płacząc prosił Boga o powrót do szkoły, o spotkanie z Wami, z Panem Karolem. Takich dzieci nie było w ciągu mojej pracy -39 lat. Na wsi nigdy nie kradli, o każde jabłuszko prosili i dziękowali każdemu. Pani Krystyno! Piszemy książkę „Więcej szczęścia jest w dawani aniżeli w braniu” lub „Sens mojego cierpienia”. Wydaje mi się, że Bóg nie zwraca uwagi na wszystko co się dzieje w świecie, przemoc, wojny, głód, choroby i inne cierpienia… Ale odczuwam zawsze pomoc Bożą w największych cierpieniach i biedach. Katastrofy, choroby i inne cierpienia mają swój sens, ponieważ pozwalają zrozumieć nieszczęście błędnego wyboru, niewłaściwego korzystania z wolności. Chrystus przyszedł na ziemię, aby nas zbawić przez swoje cierpienie. Ono stało się wyrazem Jego miłości nieograniczonej. Zbawiciel przez Swoją mękę i śmierć nadał cierpieniu wartość zbawiającą. A me życie jest tylko cieniem i chwilą co ciągle umiera i ginie… Urodziłam się w Grodnie, we wsi Baranowicze. Mamą moją i 6 dzieci była i jest zwykła religijna, pracowita kobieta.

Zrób z nami coś dobrego!

Skontaktuj się z nami i zobacz jak możesz pomóc. Pamiętaj, że czasem najmniejszy gest może wywołać lawinę dobra!